List o Łemkach

 
 
 

Szanowni Panowie! 

Paweł Krokosz i Mariusz Ryńca - Autorzy przewodnika turystycznego „Łemkowszczyzna” Od ikony do pop - artu.

 

     Z zainteresowaniem wziąłem do rąk prze­wodnik Panów autorstwa, którego lektura szybko doprowadziła mnie do miejsca mego urodzenia i zamieszkania - miasta czy raczej miasteczka Rymanów. Gdy przeczytałem o zamieszkujących oko­liczne góry Łemkach, częściej zwanych u nas Rusinami, sprzedających swoje produkty w mieście w zamian za potrzebne im wytwory rzemieślnicze bądź przemysłowe, ożyły w mo­jej pamięci wspomnienia rodziców o ciągnących się sznurami łemkowskich fur­mankach podążających na cotygodniowy po­niedziałkowy targ w Rymanowie. Dostarczali surowca do produkcji słynnych rymanowskich wędlin, opał na zimę czy choćby olej konopny, którego smaku z chlebem mój Ojciec nigdy nie zapomniał a ja pokolenie powojenne, nigdy nie poznałem.

     O skali tego handlu świadczy opis w ka­lendarzu z I połowy XIX w. gdzie czytamy, że oprócz poniedziałkowych targów - miał Ry­manów cztery jarmarki w roku na bydło i nierogaciznę trwające po dni sześć.  

     Niestety lektura dalszej części wprowadziła mnie w konsternację, gdy przeczytałem: …w okresie dwudziestolecia międzywojennego był (Rymanów przyp.I.B.) ważnym ośrodkiem życia politycznego na Łemkowszczyźnie. Mieszkało tu i pracowało wielu Łemków, zwłaszcza przedstawicieli inteligencji. W 1934 r. z inicjatywy miejscowego lekarza Konstan­tyna Tepłego powstał Komitet Obrony Praw Narodowych i Rozwoju Oświaty, którego celem było szerzenie ukraińskości wśród Łemków….

     Otóż, gwoli prawdy miasto Rymanów od chwili swojego założenia w XIV wieku było zamieszkałe przez ludność polską oraz spolo­nizowanych osadników niemieckich czego śladem są nazwiska tutejszych mieszczan, nieco później zjawili się Żydzi stanowiący w przededniu drugiej wojny światowej około 40% jego populacji. Nigdy nie było skupiskiem ludności ruskiej /łemkowskiej/ a tym bardziej ośrodkiem jej życia politycznego czy kultural­nego. Można tu jedynie mówić o powiązaniach gospodarczych, rozbudowanych kontaktach handlowych tudzież sąsiedzkich, których gwałtowne rozerwanie po drugiej wojnie światowej zmieniło oblicze i charakter miasta. 

     Inaczej przedstawiała się sytuacja w po­bliskich wioskach, szczególnie górskich, gdzie dominowali Rusini. Wśród tego prostego, rolni­czego ludu świadomość odrębności etnicznej rodziła się bardzo wolno i wynikała głównie ze wschodniego obrządku religijnego oraz wła­snego języka. Proces ten uległ przyśpieszeniu w XIX w. wraz z upowszechnianiem się wykształcenia wśród młodzieży ruskiej. Trzeba tu nadmienić, że w Sieniawie koło Rymanowa urodził się Michał Wacławski (Michal Michaj­lović Vaclavsky - 26.9.1887-16.7.1936) praw­nik i działacz rusofilski, który po osiedleniu się w 1919 roku w niedalekich Medzilaborcach (dzisiejsza Słowacja) zasłużył się wybitnie w krzewieniu oświaty, kultury i spółdzielczości wśród tamtejszych Rusinów. Jego grób przy cerkwi grecko-katolickiej w Medzilaborcach, otoczony jest tam powszechnym szacunkiem.                

     Wracając do treści przewodnika - rzeczy­wiście w okresie międzywojennym w Rymanowie mieszkali i pracowali obywatele polscy deklarujący swą przynależność do na­rodowości ukraińskiej: adwokat Aleksander Chomicki, lekarz Konstanty Ciepły i nauczyciel Józef Kiczorowski. O szerszej ich działalności politycznej nie było mowy gdyż nie mieli, przy­najmniej w mieście, żadnego zaple­cza i nikli w żywiole polskim i żydowskim. Ich świadomość narodowa był ich prywatną sprawą, chociaż nie budził entuzjazmu ze strony pozostałych mieszkańców miejscowo­ści, nie przeszkadzał im w normalnych stosun­kach służbowych, prywatnych i towarzyskich.

     Istniejącą sytuację zmienił wybuch II wojny światowej i wkroczenie wojsk hitlerow­skich, które zmieniły relacje narodowościowe w mieście w sposób tragiczny. Wspomniani wcześniej, inspirowani sprytnie przez oku­panta, ujawnili swoją szowinistyczną postawę. Na wstępie zmienili nazwiska na brzmiące po ukraińsku: Ciepły - Tepły (Tiopły), Chomicki - Homyckij i zorganizowali w jednym z domów, pierwszą w historii miasta, cerkiew. Później jednak przyszedł czas na złowrogą ich działal­ność, którą z polskiego punktu widzenia należy określić jako kolaborację z okupantem. W mie­ście w oparciu o przybyłych z różnych stron Ukraińców zorganizowano administrację i poli­cję ukraińską, która pod przewodnictwem bur­mistrza Chomickiego rozpoczęła prześla­dowa­nia ludności żydowskiej i polskiej. Za swoje czyny Aleksander Chomicki, wyrokiem pań­stwa podziemnego, zapłacił życiem a dok­tor Ciepły uciekł wraz z wycofującymi się woj­skami niemieckimi. 

     W oparciu o przedstawione fakty propo­nuję zmodyfikować w przyszłych wydaniach przewodnika opis stosunków polsko - ruskich w Rymanowie zgodnie z prawdą historyczną. Na koniec chciałem zwrócić uwagę Pa­nów na jeszcze jeden zapis. Zapewne korzy­stając z wcześniej wydanych przewodników po ziemi rymanowskiej powieliliście (niezbyt trafny) zapis o pochowanym na cmentarzu żydowskim rabinie Fridmanie. Miał on wśród ludności żydowskiej opinię człowieka świąto­bliwego a nawet cu­dotwórcy co jednak nie stawia go na czele grona wybitnych przywód­ców duchowych społeczności izraelickiej. Trzeba koniecznie nawiązać do sławnych ca­dyków rymanow­skich; Menachema Mendla (zmarł w 1815 r.) i jego następcy Cwi Hirsza Kohena (zmarł w 1846 r.) którego Józef Frid­man (zmarł w 1929 r.) był bodajże synem. Ich zachowane groby przyciągają pielgrzymują­cych chasydów z całego świata i są niewąt­pliwą atrakcją tury­styczną Rymanowa. 

      Niniejszy list przesyłam również do redakcji miesięcznika regionalnego „Nasz Ry­manów” w Rymanowie z intencją prostowania jakże zawiłych dróg naszej historii.

                   Ignacy Bielecki

                    (Rymanów, 15 października)